Nietypowa sprawa z wypadkiem

Prawo, jak zachować się na drodze, czego unikać, na co i na kogo zwracać uwagę....

Moderator: michu

Nietypowa sprawa z wypadkiem

przez quest6 » 30 października 2013, o 11:17

Witam, chciałbym opisać mój mega dziwny przypadek. Liczę na jakieś rady bo już sam nie wiem co zrobić.
Zostawiłem moto u mechanika (prawdopodobnie była pompa paliwa do regeneracji lub jak kto woli wymiany). Udzieliłem pracownikowi warsztatu słownego upoważnienia (Jak już zrobisz to weź zobacz czy to to chodzi) ale nie dawałem żadnych dokumentów czyli niejako upoważniłem tylko do jazdy po drogach niepublicznych. Kiedy naprawił wyjechał motocyklem.......miał na nim poważny wypadek, którego nie był sprawcą :/. I teraz sytuacja jest taka chłopak niedawno wyszedł ze szpitala, ja motocykla nie mam już dwa miesiące. Z szefem warsztatu jest mi co raz trudniej się dogadać jak to załatwić.
Sprawca wypadku mandatu nie przyjął w obawie o możliwość pozwania go przez tego pracownika o rentę (dość poważnie się uszkodził).
I teraz tak, czas leci (mógłbym jeszcze długo jeździć...bo pazdziernik mamy piękny) a ja nie mam ani motocykla ani pieniędzy za niego.
Rozwiązania jakie proponuje warsztat są następujące:

1. Albo oni się uwalniają od mocotykla i ja normalnie czekam na wyrok sądu i się sądzę ze sprawcą, kiedy już wyrok się uprawomocni to oczywiście sciągam wszystko z jego OC (będzie szkoda całkowita bo dużo elelemtów do wymiany - nieruszona tylko rama i silnik) - Co uważam jest dla mnie bardzo niekorzystne, bo w polskich sądach jak wiadomo można czekać i czekać może i dwa lata nawet na pieniądze
2. Jak już będzie możliwość zgłoszenia szkody z OC sprawcy (po wszystkich przesłuchaniach policyjnych itp itd.) To przyjeżdża rzeczoznawca, po wycenie oni motocykl naprawiają, sprzedają go. Kasa idzie do mnie i dopłacają mi różnicę za wrak z wyceny. Ja się zrzekam praw do OC, a oni potem w tych sądach sciągają kase z gościa - Co uważam, że też nie jest opcja korzystna do końca. Może i wyjdę na swoje (odzyskam wartość motocykla), ale zanim sprawy się zakończą tak, że będzie mógł przyjechać rzeczoznawca, zanim naprawią i zanim się sprzeda. To też może minąć i cała zima i lato
3. Kupują mi identyczne moto, taki sam rocznik, taki sam model itp - Opcja całkiem odpada bo chciałem zmienić sprzęt na nowy sezon.

Ja bym to widział tak: Jako, że zupełnie nie jest to moja wina, chcę mieć jasną sytuacje załatwioną i nie martwić się już tym i nie zawracać głowy. Piszemy umowę kupna sprzedaży z warsztatem. Ja dostaję pieniądze, które w mojej ocenie motocykl jest warty. I dalej automatycznie wszystkie prawa przechodzą na nich i oni sobie załatwiają wszystko co tam chcą i odzyskują kasę na własną rękę.
I teraz nie wiem co zrobić, bo trwa sprawa już 2 miesiące, zero efektów. Ja nie mam ani moto, ani kasy. Czuję się pokrzywdzony. Nie wiem czy nie pozwać tego warsztatu do sądu za zatrzymanie własności, czy za zniszczenie mienia. :(
Proszę o jakieś rady.
 
Posty: 29
Dołączył(a): 27 stycznia 2013, o 02:36
Lokalizacja: Krak

przez saj234 » 30 października 2013, o 13:06

Jesli masz nr polisy sprawcy to nie musisz czekac na wyrok tylko juz mozesz zglosic szzkode i rzeczoznawca przyjedzie i wyceni motocykl.
Jesli uwazasz ze rzeczoznawca z ubezpieczalni zanizyl wartosc rynkowa to wtedy bierz prywatnego np.z PZM.
Po wycenie ja bym zaniósł opinie rzeczoznawcy do warsztatu i poprosil o pieniadze.Twoja rola na tym sie konczy masz kase i jestes zadowolony.Natomiast poszkodowany bedzie sie sadzil bo tez jest szkoda osobowa czyli on bedzie walczyl o swoje odszkodowanie jak juz bedzie znany sprawca wypadku
 
Posty: 12
Dołączył(a): 13 maja 2013, o 12:19
Lokalizacja: S-ki Krk

przez quest6 » 30 października 2013, o 18:19

Rzecz w tym, że ja nie mam numeru polisy sprawcy. Poza tym rzeczoznawca nie przyjedzie prawdopodnie z jego ubezpieczalni póki nie będzie wyroku sądu skazującego sprawcę, czyli póki nie będą musieli oni de facto wykładać kasy
 
Posty: 29
Dołączył(a): 27 stycznia 2013, o 02:36
Lokalizacja: Krak

przez seba601s » 30 października 2013, o 22:23

Musisz sie skontaktować z tym gościem co jechał na twoim moto i od niego lub jego szefa dostać wszelkie informacje ,czyli np.notatka policji i tam wszystko jest. Bez notatki nic nie załatwisz, to podstawa...potem sie już to potoczy troche szybciej..majac notatke nie musisz czekać na wyrok sadu bo być czekał min.6 miesiect...wez zdobądz notatke i zgłaszaj sie do firmy sprawcy szkody,niech juz załatwiają rzeczoznawce..
 
Posty: 634
Dołączył(a): 24 sierpnia 2010, o 15:48
Lokalizacja: katowice

przez saj234 » 31 października 2013, o 17:35

mNie musisz czekac na wyrok!!! Ja tez miałem wypadek w lipcu,sprawca sie nie przyznaje i czekam na sprawe.Motocykl moj juz dawno jest po ogledzinach.Mozesz tez zglosic szkode i wziac rzeczoznawce ze swojej ubezpieczalni.Dodam jeszcze ze ja zadnej notatki z policji nie mam a ubezpieczalnia nie robila z tego powodu problemów.
 
Posty: 12
Dołączył(a): 13 maja 2013, o 12:19
Lokalizacja: S-ki Krk

przez AdamSsS » 2 listopada 2013, o 10:00

Kumpel miał podobną sytuację .
Nie jego moto ona się rozwalił . Sprawca się nie przyznaje sprawa w sądzie .
Notatka policyjna i nr polisy idziesz do ubezpieczyciela i zgłaszasz szkodę . I dalej się toczy sprawa osobno wycena kasa a sprawca skoro jest już sprawa w sądzie to on został sprawcą według policji a nie przyznaje się i teraz sąd to rozstrzyga ponownie . One się w sądzie broni o domnienmanie winy . Nie mneij kasę za moto dostaniesz od razu .

Kumple czekał ponad rok na kasę za uszczerbek an zdrowiu . A za moto dostaliśmy kasę po 2 tygodniach .
 
Posty: 782
Dołączył(a): 26 marca 2012, o 14:47
Lokalizacja: Tarn

przez saj234 » 2 listopada 2013, o 10:58

Ja na kase czekam az będzie ustalony sprawca,czyli wszystko rozstrzygnie sie w sądzie.
 
Posty: 12
Dołączył(a): 13 maja 2013, o 12:19
Lokalizacja: S-ki Krk

przez dzi-es » 7 listopada 2013, o 17:11

Jeśli tak czy siak chciales zmienic moto to spróbuj zrobić tak jak mówisz. Zobacz po ile chodzą te sprzęty, ustal ile byś za niego chciał i spróbuj sprzedać warsztatowi. Wtedy oni już sobie odbiorą kase z OC. Przecież jak sie postarają to nawet jest szansa wyjsc na plus za sprzedaż moto/częśći + kasa z OC.(można wywalczyć sporo jak sie ma kogos ogarnietego.) Jestes zupełnie niewinny dlatego ty powinieneś dyktować warunki. Sprzęt po wizycie u mechanika najlepiej sprawdzac samemu, wkoncu to Ty szybciej wyczujesz różnice przed i po niż mechanik.
Niestety polskie prawo jest jakie jest i nie zdziwie się jak zostaniesz z niczym jeszcze spory kawał czasu...
Oby się wyjaśniło jak najszybciej i korzystnie dla ciebie.
 
Posty: 5
Dołączył(a): 23 października 2013, o 20:52
Lokalizacja: Lublin

przez apaulo » 26 listopada 2013, o 09:13

Odgrzeję trochę temat, ale może będę pomocny.

Po 1 - notatek policyjnych nie ma już od 01.01.2012r. Teraz są to zaświadczenia o zdarzeniu za które płacisz ustaloną przez urząd danego miasta opłatę. Możliwość uzyskania takich zaświadczeń mają uczestnicy. Ale Ty jako właściciel motocykla w świetle polskich przepisów jesteś osobą pokrzywdzoną zatem również może się zgłosić po takie zaświadczenia. Co Ci to daje? Ano info na temat sprawcy zdarzenia - OC, dane osobowe itp.
Mając to możesz zgłaszać szkodę tak jak napisali koledzy powyżej. Niemniej nie licz na wypłatę przed końcem rozprawy sądowej. Policja uznaje kto jest SPRAWCĄ zdarzenia. Nie jest to jednak jednoznaczne z pojęciem osoby winnej spowodowaniu zdarzenia a to właśnie ustala sąd. Żadna poważna firma ubezpieczeniowa nie wypłaci ubezpieczenia przed zakończeniem rozprawy. I jeszcze jeden problem - jeżeli na miejscu zdarzenia nie była sporządzana porządna dokumentacja fotograficzna i szkic miejsca zdarzenia to tamten pan z pomocą niezłego (wcale nie najlepszego) adwokata bez problemu może się wybronić.

Co bym zalecał Tobie? Sprawa cywilna przeciwko warsztatowi. To tak na dzień dobry. Jesteś przez nich pokrzywdzony. Umowa słowna w świetle polskiego prawa nie ma żadnego znaczenia. Tym bardziej że tak jak napisałeś - nie udostępniłeś dokumentów pojazdu zatem tym faktem sugerowałeś sprawdzenie sprzętu np. w obrębie terenu warsztatu.

W trakcie trwania sprawy cywilnej czekać na zakończenie sprawy z kolizji (domyślam się że to kolizja a nie wypadek skoro sprawcy proponowany był mandat karny).

Przy dobrym wietrze odzyskasz pieniądze za moto + kilka gorszy od warsztatu za straty moralne. Myślę że gra warta świeczki.


Pozdrawiam i powodzenia :-)
 
Posty: 10
Dołączył(a): 29 października 2013, o 20:03
Lokalizacja: Wroc

przez quest6 » 26 listopada 2013, o 14:27

dzi-es napisał(a): Jestes zupełnie niewinny dlatego ty powinieneś dyktować warunki. Sprzęt po wizycie u mechanika najlepiej sprawdzac samemu, wkoncu to Ty szybciej wyczujesz różnice przed i po niż mechanik.
Niestety polskie prawo jest jakie jest i nie zdziwie się jak zostaniesz z niczym jeszcze spory kawał czasu...


Tylko właśnie o to chodzi, że WARSZTAT nie chce się zgodzić na moje warunki! Mają mnie w głębokim poważaniu i nie chcą się zgodzić na moje warunki. Pozostaje mi zrobić tak jak pisze kolega apaulo - złożyć sprawę do sądu cywilnego.

Po 1 - notatek policyjnych nie ma już od 01.01.2012r. Teraz są to zaświadczenia o zdarzeniu za które płacisz ustaloną przez urząd danego miasta opłatę. Możliwość uzyskania takich zaświadczeń mają uczestnicy. Ale Ty jako właściciel motocykla w świetle polskich przepisów jesteś osobą pokrzywdzoną zatem również może się zgłosić po takie zaświadczenia. Co Ci to daje? Ano info na temat sprawcy zdarzenia - OC, dane osobowe itp.
Mając to możesz zgłaszać szkodę tak jak napisali koledzy powyżej. Niemniej nie licz na wypłatę przed końcem rozprawy sądowej. Policja uznaje kto jest SPRAWCĄ zdarzenia. Nie jest to jednak jednoznaczne z pojęciem osoby winnej spowodowaniu zdarzenia a to właśnie ustala sąd. Żadna poważna firma ubezpieczeniowa nie wypłaci ubezpieczenia przed zakończeniem rozprawy. I jeszcze jeden problem - jeżeli na miejscu zdarzenia nie była sporządzana porządna dokumentacja fotograficzna i szkic miejsca zdarzenia to tamten pan z pomocą niezłego (wcale nie najlepszego) adwokata bez problemu może się wybronić.


Niestety, byłem na policji i jak się dowiedziałem, był to wypadek - w takim przypadku nie ma orzekania przez policję o winie na miejscu zdarzenia, jest tylko robiona dokumentacja i sprawia trafia z automatu do sądu. Jednak jak też się dowiedziałem od aspiranta prowadzącego sprawę ja nie jestem niestety w żaden sposób związany ze zdarzeniem i po konsultacji pana aspiranta z kimś wyżej, na mój pisemny wniosek udostępnił mi numer rejestracyjny i polisę OC drugiego uczestnika wypadku, jednak jak powiedział nic mi to nie daje bo firma ubezpieczeniowa i tak zanim cokolwiek uczyni to i tak zgłosi się na policję (a ta do momentu przeprowadzenia do końca dochodzenia i ustalenia ich zdaniem sprawcy wypadku nie wyda im nic - co może i trwać i trwać).

Co bym zalecał Tobie? Sprawa cywilna przeciwko warsztatowi. To tak na dzień dobry. Jesteś przez nich pokrzywdzony. Umowa słowna w świetle polskiego prawa nie ma żadnego znaczenia. Tym bardziej że tak jak napisałeś - nie udostępniłeś dokumentów pojazdu zatem tym faktem sugerowałeś sprawdzenie sprzętu np. w obrębie terenu warsztatu.


Dokładnie, chyba tylko to mi pozostaje. Muszę założyć sprawę cywilną i czekać na rozstrzygnięcie. Niemniej jednak kasy chyba szybko nie zobaczę :(
 
Posty: 29
Dołączył(a): 27 stycznia 2013, o 02:36
Lokalizacja: Krak

przez apaulo » 26 listopada 2013, o 14:58

A widzisz. Bo pisałeś wcześniej o mandacie dlatego założyłem że jest to sprawa wykroczeniowa (kolizja drogowa). Skoro jednak uznano to za wypadek a nie kolizję to znaczy że postępowanie nie jest prowadzone przeciwko temu kierowcy a w sprawie samego wypadku. Także nawet nie zgłaszaj tej sprawy do ubezpieczalni bo póki co stracisz jedynie czas (na samo zgłoszenie masz 3 lata od zdarzenia).
Teraz trochę dobrych wiadomości - sprawy o przestępstwa (czyli m.in wypadki drogowe) mają to do siebie że prowadzone są z większą uwagą. Wymagana jest większa ilość dokumentacji, powoływany jest biegły z zakresu wypadków drogowych, a nad całością postępowania (czasami niestety tylko w teorii) czuwa prokurator. Dla Ciebie oznacza to tyle że sprawa może zakończyć się znacznie szybciej niż w przypadku czynności wyjaśniających w sprawach o wykroczenia. Powinieneś szukać w tym sporego pocieszenia.

Co tyczy się sprawy cywilnej - z niej faktycznie kasy prędko pewnie nie zobaczysz. Niemniej jednak uważam że warto. To byłby dla Ciebie swego rodzaju "dodatek" w kwestiach finansowych. Sprawa ta w żaden sposób nie będzie się wiązać z czynnościami czy też wyrokiem w sprawie wypadku drogowego.
Jeżeli nie masz ochoty/zacięcia czy też czasu żeby samemu się w to bawić to znajdź adwokata i ugadaj się z nim na rozliczenie procentowe od wygranej. Na pewno coś od Ciebie weźmie na dzień dobry ale sama sprawa jest banalna do wygrania więc na pewno znajdzie się chętny na jej poprowadzenie.

WALCZ! ;-)
 
Posty: 10
Dołączył(a): 29 października 2013, o 20:03
Lokalizacja: Wroc

przez isio » 9 grudnia 2013, o 15:26

Nie sądzę byś cokolwiek dostał od serwisu ponieważ jak tu napisałeś zgodziłeś się na jazdę testową, a to czy zostawiłeś dokumenty czy nie to już nie ma znaczenia.
Każdy NORMALNY serwis jest ubezpieczony od wszelkich okoliczność (kradzież, błąd pracownika itp)
My mamy takie ubezpieczenie i na szczęście nigdy z niego nie musieliśmy korzystać.
Jazda motocyklem klienta odbywa się tylko na jego wyraźne polecenie połączone z dokumentem czyli zleceniem serwisowym i wszelkie okoliczności typu wypadek czy kolizja zawsze obciążają klienta. Polisa serwisowa nigdy nie wypłaci pieniędzy jeśli sprawa jest w toku ale po jakimś czasie nie pamiętam jakim mam prawo naprawić pojazd klienta za co zapłaci mój ubezpieczyciel, a klient wtedy ceduje sprawę na mojego ubezpieczyciela.
Korzyści: klient szybciej odzyskuje sprawny pojazd, serwis nie straci zniżek na ubezpieczenie, sprawa zakończy się bardzo szybko ponieważ ubezpieczyciele dogadują się w tydzień.
Morał??? Zanim oddasz motocykl do serwisu zapytaj czy są ubezpieczeni ;-)
Avatar użytkownika
 
Posty: 89
Dołączył(a): 26 grudnia 2009, o 13:48
Lokalizacja: Milan

przez quest6 » 12 grudnia 2013, o 23:58

isio napisał(a):Nie sądzę byś cokolwiek dostał od serwisu ponieważ jak tu napisałeś zgodziłeś się na jazdę testową, a to czy zostawiłeś dokumenty czy nie to już nie ma znaczenia.
Każdy NORMALNY serwis jest ubezpieczony od wszelkich okoliczność (kradzież, błąd pracownika itp)
My mamy takie ubezpieczenie i na szczęście nigdy z niego nie musieliśmy korzystać.
Jazda motocyklem klienta odbywa się tylko na jego wyraźne polecenie połączone z dokumentem czyli zleceniem serwisowym i wszelkie okoliczności typu wypadek czy kolizja zawsze obciążają klienta. Polisa serwisowa nigdy nie wypłaci pieniędzy jeśli sprawa jest w toku ale po jakimś czasie nie pamiętam jakim mam prawo naprawić pojazd klienta za co zapłaci mój ubezpieczyciel, a klient wtedy ceduje sprawę na mojego ubezpieczyciela.
Korzyści: klient szybciej odzyskuje sprawny pojazd, serwis nie straci zniżek na ubezpieczenie, sprawa zakończy się bardzo szybko ponieważ ubezpieczyciele dogadują się w tydzień.
Morał??? Zanim oddasz motocykl do serwisu zapytaj czy są ubezpieczeni ;-)


Otóż mylisz się drogi kolego. Zgodą na jazdę testową po drogach publicznych jest w świetle prawa tylko i wyłącznie przekazanie dokumentów. (o to powinien zadbać serwis, aby poprosić klienta o dokumenty). Jeżeli twierdzisz, że w świetle prawa jest poruszanie się bez dokumentów to dlaczego brak dokumentów karany jest mandatem?

Owszem zgadzam się jeżeli cokolwiek podpisujecie z klientem, wtedy możecie robić co chcecie i nawet i obciążać samego Pana Boga o kasę (jeżeli ktoś coś takiego podpisze), ale wybacz jeżeli coś, cokolwiek komuś powierzasz to w literze prawa on za to ODPOWIADA. Pomyśl nawet o prozaicznych rzeczach jak pożyczenie koledze książki, jak Ci ją zniszczy to też nie powinien Ci oddać za nią kasy, lub nowej książki?

Mówiąc szczerze, teraz oczywiście będę dużo bardziej ostrożny z podobnymi sprawami i zawsze będę prosił o pokwitowanie itp. I dostając do podpisu coś takiego jak jest u Was, że ponoszę pełną odpowiedzialność za to co Wy zrobicie w moim sprzęcie jest co najmniej śmieszna. (Chyba, że źle coś zrozumiałem)

Sprawa trochę ruszyła z miejsca. Prawdopodobnie obejdzie się bez sprawy sądowej. Dostałem już część pieniędzy za Motocykl. Resztę serwis zobowiązał się spłacić do 60 dni.
 
Posty: 29
Dołączył(a): 27 stycznia 2013, o 02:36
Lokalizacja: Krak

Re: Nietypowa sprawa z wypadkiem

przez karolgrzelak10 » 25 października 2018, o 14:40

Warto zwrócić się do ubezpieczyciela i starać się o odszkodowanie za wypadek. Jeśli to nie była twoja wina powinieneś dostać odszkodowanie.
 
Posty: 3
Dołączył(a): 25 października 2018, o 14:05


Kto przegląda forum
Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość
cron