Wypadek - co dalej?

Prawo, jak zachować się na drodze, czego unikać, na co i na kogo zwracać uwagę....

Moderator: michu

przez trzciniak91 » 16 lipca 2011, o 16:09

Na stole ok, ale na stół dobrze położyć szkło ale jakąś płytę z pleksiglasu co by nie potłuc. Wtedy dobrze widać jakiekolwiek nierówności.
 
Posty: 220
Dołączył(a): 16 sierpnia 2010, o 14:57
Lokalizacja: Pisz, Mazury

przez grabarz18 » 18 lipca 2011, o 13:36

Niekompetencja i podejście Policjantów doprowadza mnie do coraz większego wk***ienia. Z uwagi na to, że otrzymałem od policji postanowienie w mojej sprawie takie jakie dostałem to zaczynają się dla mnie trochę schody...

Jako poszkodowany w wypadku chciałem dowiedzieć się czegoś więcej o swojej sprawie poza 1 niewielką stroną na której było raptem stwierdzenie o mojej winie, niedostosowaniu prędkości i pouczeniu... Chciałem wiedzieć czy byli jacyś świadkowie, bo przecież może ja miałem jakieś omamy i to zajechaniu drogi to jakiś sen był a ja faktycznie leciałem jak szalony i sie wyłożyłem, a teraz szukam sam nie wiem czego...

Zastanawia mnie tylko to, że skoro tak jechałem z "niedostosowaną prędkością", to dlaczego motocykl nie jest zniszczony do stanu złomu, a ma jedynie obtartą owiewkę (praktycznie zniszczona), zgięta kierownicę i wgięty zbiornik paliwa (od kierownicy), jest jeszcze trochę pozdzierany ale nie jakoś strasznie mocno?
No mniejsza o to...

Wracając do sprawy... zachciało mi się dowiedzieć czegoś więcej o sprawie, w sensie czy jacyś świadkowie byli, czy wiadomo cokolwiek, bo jakoś poziom olania tematu mnie rozwalił... No więc zadzwoniłem na komisariat z którego przyjechała obsada radiowozu, tam mnie kilkakrotnie przełączali aż w końcu się dowiedziałem czegoś nie do końca tego co chciałem ale ciekawego. No więc miła pani po pytaniu jaki był to wypadek i i czy były ofiary, po mojej odpowiedzi, że ofiarą byłem ja, szpital, złamania... powiedziała, że w takim razie w moim przypadku powinno być prowadzone dochodzenie i zajmuje się tym na pewno policja z dzielnicy w której wypadek był... Wiedząc, że moja sprawa zakończyła się "w notatniku policjanta" spytałem czy tak się skończyć mogła jak sie skończyła... odpowiedziała, że NIE.

A więc lekko podsumowując...
- Powinno być prowadzone dochodzenie - NIE BYŁO
- Powinienem zostać wezwany na przesłuchanie - NIE ZOSTAŁEM
- Sprawa nie powinna być zakończona w notatniku policjanta - ZOSTAŁA TAK ZAKOŃCZONA

Czy w takim razie mogę napsuć trochę krwi policjantom i zmienić jednak to ich postanowienie? Nie wiem czy są świadkowie, bo nikt mi nie powiedział, pytanie, czy mają obowiązek podania mi takiej informacji?

Wiem, że to trochę taka walka z wiatrakami, ale nie pozwolę się robić w jajo bo jakiemuś policjantowi sie nie chciało... co więcej, to ich nie chciało się skutkuje mi blokadą w walce o odszkodowania, no i jeszcze ZUS mi coś szura, ze wypadek z mojej winy to mi nie wypłacą 100 ale 80% pensji (za L4) - mają do tego prawo?

[ Dodano: 19 Lipiec 2011, 11:46 ]
No i dzisiaj się dowiedziałem, że ZUS zakwestionował wypłatę 100% pensji za L4, które mi się należało z tytułu wypadku w drodze do pracy... stwierdzili, że skoro wypadek był z mojej winy to mam się bujać... czekam jeszcze na oficjalne pismo z podstawą prawną... No i poszło w plecy 20% pensji za okres L4...
Orientuje się ktoś czy ZUS ma do tego prawo?

A wszystko dzięki leniwym policjantom... Do tej pory jakoś nigdy nie miałem nic do Policji, ale to co zrobili ci lenie to czyste sku***stwo... :evil: :evil: :evil:
 
Posty: 62
Dołączył(a): 2 lutego 2011, o 14:25
Lokalizacja: Warszawa

Re: Wypadek - co dalej?

przez Paula1501 » 15 maja 2019, o 18:03

grabarz18 napisał(a):Witam,

Jako początkujący motocyklista wiedziałem, że "przygoda" jest nie unikniona, nie sądziłem jednak nigdy, że skończy się to aż tak. Może w kilku słowach opiszę co się stało (co pamiętam) i przejdę do nurtujących mnie pytań.

Moja przygoda miała miejsce 27/04/2011 około godziny 9 rano. Jechałem sobie spokojnie swoim moto do pracy. Nie szalałem z prędkością, takie spacerowe tempo. Z całego swojego stroju miałem na sobie kask, kurtkę i rękawice. Niestety nie miałem spodni i butów na moto, jedynie jeansy i zwykłe półbuty (czego teraz żałuję), ale przecież jechałem do pracy, dosłownie 8km. Jechałem z Targówka na Powiśle, więc wybrałem jak zwykle przejazd Wybrzeżem Szczecińskim. Pamiętam jak skręcałem z Kłopotowskiego na wybrzeże w stronę mostu Świętokrzyskiego i... następne co pamiętam to jak budzę się na oddziale chirurgii urazowej Szpitala Praskiego otoczony przez sanitariuszy i pielęgniarki...

Co udało mi się dowiedzieć od dziewczyny, która dostała telefon z opisem sytuacji od Policji i która była przy mnie jak odzyskiwałem przytomność - podobno na Wybrzeżu Szczecińskim kierowca puszki zajechał mi drogę, co zmusiło mnie do ostrego hamowania (tak podobno mówiłem w przebłyskach odzyskiwania i utraty przytomności). Niestety mój brak doświadczenia w takiej sytuacji doprowadził do mojego brutalnego zderzenia się z jezdnią, krawężnikiem i barierkami. Kierowca, który zajechał mi drogę oczywiści nie przejął się tym co się ze mną stało i kontynuował podróż nawet nie zatrzymując się aby sprawdzić czy żyję. Pierwszej pomocy udzielał mi kierowca auta jadącego za mną (całe szczęście udało mu się zatrzymać).

Straty ja:
- wstrząs mózgu z utratą przytomności
- wieloodłamowe złamanie trzonu lewej łopatki
- skręcenie i naderwanie innych wciąż jeszcze nie określonych części lewego kolana (czekam na USG kolana!)
- stłuczenie klatki piersiowej, ściany brzucha, lewego łokcia
- sporo siniaków i obtarć

Straty sprzęt (z tego co wiem, bo jeszcze go nie widziałem):
- kask - mocno oberwał, podobno pęknięty przy szczęce - śmieć
- kurtka - rozdarcie na lewej łopatce
moto (z tego co mi kolega u którego sprzęt stoi pokazał na zdjęciach)
- lewa owiewka - śmieć
- zbiornik - wgniecenie, podrapany lakier
- manetka sprzęgła - złamana
- osłona zegarów - podrapana
- chyba kierownica krzywa

oczywiście o tym, że z jeansów i półbutów nic nie zostało pisać nie muszę.

Teraz pytania:
- dostałem na tą chwilę L4 do końca maja, co oznacza dla mnie 80% pensji. Doczytałem jednak, że jeżeli był to wypadek w drodze do pracy to mogę otrzymać 100%, czy jednak ktoś z was wie gdzie, jak i do kiedy muszę to zgłosić? Co jest wymagane, aby taki wypadek był rozpatrzony właśnie w kategorii wypadku w drodze do pracy? Dla mnie jest to oczywiste, bo jechałem z domu do biura, ale wiem, że dla urzędników nie wszystko jest tak oczywiste...
- posiadam normalne ubezpieczenie pracownicze w ZUS, tak jak to jest przewidziane dla legalnie zatrudnionej osoby na etacie, co w takim razie i do kogo muszę zgłosić, aby ubiegać się o odszkodowanie z tytułu wypadku (czy mi się w ogóle należy?)? Dodatkowe ubezpieczenie w LUX MED nic mi raczej nie da poza możliwością badań w normalnych terminach, prawda?
- czy Policja będzie ze mną sie kontaktowała w sprawie, czy może to ja mam się do nich pofatygować... chodzi mi głownie o to czy znaleźli tego osła co mi zajechał drogę? Na razie wiem, że to mi wlepili upomnienie za wypadek, czy jest to jednoznaczne z tym, że zwalają winę na mnie i nie będą sobie głowy zawracać szukaniem drugiego kierowcy?
- Orientuje się ktoś, czy na wybrzeżu szczecińskim jest monitoring?
- Na moto niestety nie miałem AC, a jedynie OC/NNW. Co teraz muszę zrobić, aby ubiegać się o odszkodowanie z NNW (PZU)?

Z góry dzięki za wszelkie informacje :)



W twojej sytuacje mogę Ci jedynie polecić dobrego ortopeda łódź Pan dr Jarosław Fabiś nie jedną już osobę postawił na nogi, ma podejscie do pacjenta i jest bardzo mily
 
Posty: 36
Dołączył(a): 2 grudnia 2018, o 23:23

Poprzednia strona

Kto przegląda forum
Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość
cron